Małgorzata z rozmachem postawiła walizkę pod drzwiami.
– Jadę na dworzec – powiedziała posępnie. – No popatrz… Zaczęło się na
Helu, zakończeniem jest Zakopane. Romans na cały kraj!
– Powiedz mi, proszę – Elżbieta zerknęła ostrożnie znad kubka z herbatą
– właściwie dlaczego? Pan architekt wydawał się idealny…
Małgorzata parsknęła gniewnie.
– No jak to? Ten potwór w ludzkiej postaci, strzyga jedna, moja
niedoszła teściowa! Świętego by wykończyła, albo jej na wierzchu, albo
pogorzelisko!
– Zostaje ci zbrodnia w wielkim mieście…
– Zamiast guglać, jak wykończyć teściowe, wolę to zakończyć z klasą.
Nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać znajomy architekt…
Tekst M.K.

Kliknij w okładkę by przejść do katalogu 🙂

Dział Udostępniania